gru 13 2005

... a, bo się zirytowałam ...


Komentarze: 4

Zjadłam całe opakowanie miśków Haribo, zaraz chyba ... jest mi niedobrze.

Spadł by już śnieg, przez to, że jest tak szaro i ponuro zaczynam się robić irytująca, sama dla siebie też. Mam o wszystko nerwy, dobrze, może nie o wszystko, ale jakoś tak... Po prostu nie lubię jak coś nie idzie po mojej myśli, a jednak wygląda na to, że wszystko kieruje się nieuchronnie w złą stronę. W sumie chyba nic raczej nie można zrobić, ale nie poddam się bez walki, co to, to nie, ani mowy nie ma.
Miałam małe nieporozumienie z wyższą instancją (czyt. kierowniczka), w sumie wszystko jest ok., tak jak było zawsze i przypuszczam, że będzie nadal, ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że się porostu nie dotrzemy idealnie, idylli nie będzie. Mam mocny charakter i nic z tym, nie zrobię, że inni nie potrafią sobie w głębi siebie jakoś z tym radzić. Potrafię się zamknąć kiedy sytuacja tego wymaga, ale niech nie oczekuje ode mnie, że zawsze i wszędzie będę siedzieć jak mysz pod miotłą (na szczęście nie jestem w tym osamotniona). A firma jest oparta na stosunkach koleżeńskich, niech więc „ktoś” nauczy się szanować i akceptować zdanie innych, bo z tego co zauważyłam, sam nie jest nieomylny.

Dziękuje, to by było na tyle, idę zażyć krople żołądkowe!

white_rabbit*k* : :
14 grudnia 2005, 11:30
aż pozazdrościłam Tobie tej woli walki. mam nadzieję, że wszystko się ułoży z kierowniczką o dogadacie się na tyle, na ile jest to możliwe... no widzisz i po co tyle tych miśków jadłaś? trzeba było się podzielić... ;)
ci
14 grudnia 2005, 10:01
zawsze powinoo sie wyrazac wlasne zdanie!
14 grudnia 2005, 09:19
Chyba będę musiał rozmasować Ci brzuszek, bo kropelki kropelkami, jednak przyjazny dotyk czyni cuda...
pure_sincerity
14 grudnia 2005, 00:09
i meliske wypij.. tak dla uspokojenia :)

Dodaj komentarz